Koncertowy #Poznań vol. 2

A teraz drogie dzieci, w nagrodę za dobre sprawowanie, kolejny odcinek waszego ulubionego podróżniczego serialu.

9 lutego po raz kolejny do Poznania nadciągnął sopocki zespół Kyst. Mimo wcześniejszych podejść, na żywo słyszałem ich po raz pierwszy, ale zdążyłem już nasłuchać się o nich tyle dobrego, że wydarzenie to już od dawna wisiało na moim lastefemowym profilu.

Być może jest jakaś racja w tym, że jak się na coś czeka z dużymi oczekiwaniami, to potem jest dokładnie odwrotnie. Bo ja z tym koncertem mam spory problem.

Z jednej strony jestem dla tych sympatycznych i młodych chłopaków pełen podziwu i szacunku, że tak szybko udało im się nagrać tak dobry album. A z drugiej strony ich występ pozostawił we mnie bardzo wiele nieodosytu. Ale po kolei.

Na Kyst warto zwrócić uwagę z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim, takiej muzyki jest w Polsce bardzo mało, o ile w ogóle można ją znaleźć. Wiem, że szufladki nie są zbyt przyjemne, ale gdybym musiał, położyłbym ich gdzieś pomiędzy post-rockiem a neofolkiem, ale to i tak nie zamykałoby wszystkich możliwości. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że ta muzyczna przygoda rozpoczęła się w Norwegii, gdzie kiedyś mieszkał lider zespołu, Tobiasz Biliński. I jakiś taki właśnie skandynawski chłodek jest w tej muzyce wyczuwalny. Swoiście rozumiana melancholia z wybrzeża.

A po drugie, warto wspierać ambitne granie. Panowie założyli własny label, w ramach którego ukazał się ich album Cotton Touch, funkcjonują ponadto jako organizatorzy i promotorzy licznych interesujących koncertów, jak choćby całkiem niedawne Au czy Touchy Mob.

Album gorąco polecam. Bardzo się cieszę, że wreszcie pojawia się także i w Polsce taka odważna muzyka, idącą pod rękę z ambitnymi trendami, a nie tylko przeżuwającą pozostałości po zagranicznych odpadkach. A tutaj świeżo, z energią, z wyraźnym konceptem. Płyta ze sporym potencjałem, trochę hałasu, w innych momentach wyciszenia z harmonijnymi wokalami, a w tle znane na naszej scenie nazwiska. Co by się nie działo, takie wydawnictwa zawsze będę popierał i wspierał. Last but not least – album ma genialną  szatę graficzną, digipack jest przecudnej wprost urody.

I dlatego, przy tej całej sympatii dla zespołu, muszę sobie chwilę ponarzekać. Nawet jak się weźmie pod uwagę, że to dopiero ich koncertowe początki, to różnica w porównaniu z materiałem z cd jest słyszalna zbyt mocno. Może to tylko zły dzień, ale trzydzieści kilka minut grania to trochę mało. I energii też było trochę mało, nawet, jak na Kisielice. I dlatego pozostaje niedosyt. Mimo wszystko, Kyst ma u mnie spory kredyt zaufania i chętnie sprawdzę, czy to był tylko mały wypadek przy pracy, bo nadzieję mam nadal ogromną. Może w pełnym składzie będzie lepiej.

Koniecznie sprawdźcie sobie jak brzmią, a tutaj możecie zakupić płytkę.

A jako ciekawostka próbka z wtorkowego występu (pardon za jakość).

I chciałbym jeszcze dodać słów parę o wczorajszej wizycie na koncercie Mnody w Minodze, ale – trochę brak mi warsztatu do pisania o takiej muzyce i podobno niewskazane recenzować muzykę zespołu, w którym udziela się twój kumpel. Więc, żeby nie przeszarżować powiem tylko tak: mimo, że nie jestem ekspertem w dziedzinie tych dźwięków, to jednak chłopaki grają z takim zapałem, zaangażowaniem i energią, że trudno pozostać obojętnym. I może ja się nie znam, ale brzmienie mają tak charakterystyczne, że po prostu musicie kliknąć i sprawdzić sami. I trzymajcie rękę na pulsie, bo Mnoda na pewno jeszcze wkrótce uderzy, a ja wam o tym doniosę.

A teraz myjcie już ząbki i spać.

3 odpowiedzi na „Koncertowy #Poznań vol. 2

  1. kyst <3 ostatnio mam takiego życiowego pecha, że odkrywam bardzo fajne zespoły w momencie, kiedy albo koncertują właśnie po polsce, albo skończyli koncertować. eh.

  2. Myślę, że akurat w ich przypadku to będziesz miała jeszcze niejedną okazję (mam nadzieję). A póki co – pozostaje napawanie się dźwiękami z płyty, bo jest, oj jest czym :)

  3. a jak dziki jazz?

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s